68. Linki


A.D. 2012.05.17 o 22:27:07
Stukam w ekran. Historia.. połączeń na przestrzeni miesiąca wygląda jednostronnie. Jakież to śmieszne. Trzy długie wiadomości. Pierwsza: efekty tego, że mnie sprowokował. Druga: życzenia urodzinowe, na które odpowiedział mi przez komunikator. Trzecia: info o zlocie i jego odmowa, z powodów które łatwo by było ominąć, gdyby chciał, również posłana na komunikator.

I thought I was past all this crazy and silly fascinations.
I was so fuckin' mistaken.

Praktycznie nie wracałam już tam myślami, jak to zwykłam robić późną nocą. Po prostu wszystko się rozmyło, przestało być takie istotne, w momencie kiedy przestało się dziać, a inne sprawy zajęły mój umysł.
Ale...
Wystarczył jeden link. Jeden utwór, żebym zaczęła myśleć. Sam widok mrygającej zakładki, która się pojawia kiedy On się odezwie sprawił, że na krótką chwilę zastygłam. Irytująco znajome uczucie niepewności wymieszane w dziwnych proporcjach z emocjami, które myślałam, że już należą do przeszłości, bo najzwyczajniej w świecie się przeterminowały. Gdzieżby tam..
Link, melodia, słowa. And the game begins.
Odbiłam pałeczkę, ale nie zaczęłam rozmowy. Wyłączyłam to przeklęte gg.
*
A PM dostał pracę. Zaczyna od 1 lipca, więc będę miała dla siebie jeszcze nieco czasu.
Dziwne, że niczego w zasadzie to nie zmienia.




Powiedz coś...(1)


67. Pusta przestrzeń


A.D. 2012.05.14 o 23:10:03
Oczywiście nie mogłam liczyć, że rodzice łaskawie przewiozą terra. Przecież nie ruszyli się ani razu do Krk po moje rzeczy, toteż dlaczego mieliby przywieść to okrutnie ciężkie, szklane cholerstwo do Wro. Myszky tymczasowo zamieszkują w klatce, nie jestem pewna, czy nie jest im w związku z tym za zimno. Ostatnio nie budowały gniazda, teraz konstruują je na potęgę.
Rozpakowałam już niemal wszystkie rzeczy. Miałam mieć rzekomo internet, niestety w dalszym ciągu nie mam dostępu do sieci, chyba, że sama ją sobie wygeneruję za pomocą telefonu. Pożyczany internet znika bowiem co i rusz. Jeszcze do nie dawna udawało się toto łapać w kuchni, teraz jest to praktycznie nie możliwe. Prawdopodobnie wszystko to nie byłoby takie złe, gdybym dzięki niedogodnościom potrafiła zmobilizować się do pisania magisterki. Niestety. Jeszcze nie odnalazłam w sobie wewnętrznej potrzeby ku temu. Żeby jednak nie było, że jestem totalnie zdemotywowana do wszelkiej działalności, to zapisałam się na prawko, począwszy od przyszłego poniedziałku. Poszłam załatwić sobie także kartę miejską. Jakież wielkie było moje zdziwienie, gdy się okazało, że na to cudo przyjdzie mi tydzień poczekać. W Krk takie rzeczy załatwiają od ręki, czasem trzeba godzinkę, czy dwie poczekać, jeśli to akurat powiedzmy początek roku akademickiego i chętnych jest wielu. How strange is that? Stan mojego portfela może ucierpieć w wyniku podwyżki cen biletów. Generalnie wolę nie wyobrażać sobie chwili, kiedy przyjdzie mi płacić za bilety wszelakie bez zniżki. Let's find another subject to study...?
*
Dni pozbawione prowadzenia, nocnych rozmów i nadmiaru słów sprawiają wrażenie dziwnie niedopasowanych, niewygodnych, jak obcierające buty. Wędruję z jednego pokoju, do drugiego, coś przekładam, coś układam, zaglądam do myszek, postukam w ekran dotykowy, zjem coś, zrobię herbaty, pośpiewam, poczytam to i owo. Wszystko tak jakby wypełnia czas, a jednocześnie mam wrażenie, że nic nie zrobiłam. Jakieś myśli plączą mi się w głowie, ale nie potrafię im nadać kształtu. Mam wrażenie, że czeka mnie okres przejściowy. Od stycznia, kiedy oficjalnie weszłam do ekipy, intensywnie zaangażowałam się w projekt. Wypełniało mi to czas, obok pracy, pisania, nocnych debat i tego wszystkiego, miałam poczucie, że wszak coś tam sobie realizuję. A może po prostu czuję się osaczona przez pustkę, jaką generuje wielki, pozbawiony ludzi, przedmiotów i życia dom?
Oblivion.
*
Bujam się na krześle, uporczywie projektując w zeszycie to, co winno być moim cv. Wiem, że muszę zmienić wygląd tego świstka. Nie mogę tylko dość ze sobą do porozumienia i ładu, już nie mówiąc o jakimś konsensusie w kwestii ogólnego zarysu. Postanowiłam też, że uczynię co się da, by sobie snepidowską książeczkę wyrobić, wtenczas poszerzę pole poszukiwań pracy-moich-marzeń. Crap.
*
Co raz intensywniej myślę o kocie. Jeśli nie od Ilz'a z hodowli, to może jaki niezbyt już wyrośnięty ze schroniska. Zastanawiam się też nad większym zamówieniem z zoosklepu. Przydałoby mi się kilka kilogramów cat's bestu, albo jakiej innej ściółki, o karmie nie wspominając. Gdzieś coś koło 200 złoty trzeba będzie wygenerować, co by za przesyłkę nie płacić no i mieć na zapas. Ciekawa jestem czy kurier trafi jak by mu dać adres... Niby prawie-Wro, a jednak cholerne zadupie.
Czas..nieco uszczuplić moją jakże pełną lodówkę.
Zauważyłam, że im bardziej winny czegoś czuje się ojciec, tym więcej żarcia mi kupuje.



Powiedz coś...(0)


<<<< ||

ARCHIVES


2012
may
april
march
february
january
2011
2010

LINKS


OwnLog
Owca
Raisa
Pergamin
Gram
rocznik82
NavigareNecesseEst
Qwerty
HelleDore
LotusEaters
Wiesz?